Ameryka po koreańsku – Kia Sedona V6

11 września 2016

Najlepiej sprzedającym się samochodem w Stanach Zjednoczonych jest pickup Forda, z serii F. Drugim najlepiej sprzedającym się tam samochodem jest Chevy Silverado, a trzecie miejsce zajmuje jeszcze inny pickup, Dodge Ram. Żadnego z tych pojazdów nie da się kupić w Europie. Nikt nie sprzedaje tu również GMC Acadii, Toyoty Sequoi, słynnych furgonetek czy różnych modeli Buicka (choć pod tą nazwą my sprzedajemy im nasze Ople). Do niedawna nie można było na Starym Kontynencie dostać Mustanga czy Camaro, a i dziś najnowszą Corvette zamówić można najwyżej w Niemczech czy na Wyspach. Amerykanie mają również nietypowe podejście do motoryzacji, inne drogi, nieco odmienne znaki i nieporównywalny styl jazdy. Wszystkich tych ekscytujących rzeczy nauczyłem się za kierownicą ośmioosobowego minivana z tej dobrej Korei. Oto Kia Sedona.

dsc08687dsc08691

Codziennie rano tysiące amerykańskich soccer moms rozpoczyna swój dzień od podrzucenia dzieci do szkoły. Następny punkt programu to zakupy i tankowanie, w okolicach południa zapewne lunch z koleżankami, zaraz potem powrót do domu. Po chwili spędzonej w bliżej nieokreślony, lecz na pewno niemotoryzacyjny sposób, soccer mamy wracają do samochodów by odebrać swe pociechy ze szkoły i zawieźć je na zajęcia dodatkowe – piłka noż.. tfu, soccer albo baseball czy koszykówka. Kibicowanie, przeplatane plotkowaniem z innymi soccer moms, to najbardziej emocjonująca część dnia, niestety, tuż po niej hop z powrotem  do samochodu by wrócić do domu. Jeśli mecz był wyjątkowo udany, obowiązkowo należy zahaczyć o jakiś drive through w nagrodę.

dsc08696dsc08690

Ameryka liczy około 320 milionów mieszkańców. Nie mam pojęcia ile z nich to przedstawicielki wspomnianej sekcji Mam, wiem na pewno, że w Stanach jest prawie 250 milionów samochodów, z których ponad połowa to osobówki. Na to określenie trzeba jednak wziąć poprawkę, tudzież mnożnik, bo większość z nich to SUVy, pickupy lub minivany, jak nasza dzisiejsza Kia.

dsc08739

Jeżdżenie po Stanach sprowadza się do dwóch czynności – skoków od świateł do świateł przez miasta i monotonnych autostrad pomiędzy nimi. W tym pierwszym pomaga sześciobiegowy automat, w tym drugim wszechobecny tempomat. Gdyby spytać Amerykanów o pięć podstawowych potrzeb życiowych, to oprócz Coca Coli, komórki i powietrza wymieniliby właśnie automatyczną skrzynię biegów i tempomat. Z początku to uzależnienie może wydawać się dziwne, ale wystarczy chwila na autostradzie międzystanowej, by zrozumieć dlaczego tak jest. Europejskie drogi to festiwal chaosu, z ogromnymi różnicami prędkości, niezależnie od ograniczeń. Z jednej strony mamy samochody miejskie i ciężarówki, toczące się w okolicy 80-90km/h. Potem cały zestaw studentów, turystów i dojeżdżających do pracy z normalnymi prędkościami autostradowymi. Na szczycie tej radosnej piramidki są przedstawiciele handlowi, kierowcy SUVów i Pan Prezydent, wszyscy oni poruszający się w okolicach 150-180km/h. A to nierzadko dwukrotnie szybciej, niż grupa pierwsza.
Tymczasem w USA sytuacja wygląda diametralnie różnie. Przede wszystkim, Amerykanie bardzo zwracają uwagę na limity prędkości. Oczywiście, na swój ultrawolnościowy sposób – jeżeli znaki mówią 70mph, wszyscy jadą 80 i tylko z rzadka znajdzie się ktoś jadący z inną prędkością. Nie ma tu też reguły prawego pasa, więc samochody na całej szerokości drogi (a to często 4-6 pasów) jadą z mniej więcej tą samą prędkością. Dla nieprzyzwyczajonych to trochę męczące, zawsze jechać za kimś i nie ‚powyprzedzać’. A wystarczy tylko przypomnieć sobie o tempomacie, ustawić na to demokratycznie ustanowione 80mph i skupić się na kierowaniu. Z radością odkryjecie, że takie podróżowanie jest może pozbawione emocji, ale z drugiej strony bardzo komfortowe. Lusterka są zbędne, bo nie ma zagrożenia złowieszczo mrugającym Audi Q7, goniącym niespłaconą ratę leasingu.  Silnik chodzi na niskich obrotach. Najbardziej wysilonymi podzespołami stają się klimatyzacja i audio, po tej stronie oceanu zwykle sprzęgnięte z radiem satelitarnym.  Oba te czasoumilacze w Kii działały wyśmienicie i to według opinii wszystkich siedmiu osób na pokładzie.

dsc08677

No właśnie – pokład, bo inaczej tej ogromnej przestrzeni nazwać nie wypada. Dwa miejsca z przodu, trzy w środku i kolejne (prawie) trzy w ostatnim rzędzie. Dalej kawałek bagażnika i to już koniec. Jak to z minivanami, wszystko zależy od ilości bagażu. Nasze pół tony walizek wpłynęło na możliwości przewozowe Kii jak Bolt na olimpijskie bieganie – totalnie dominując wszystko dookoła. Tym niemniej, soccer mamy wożące swoje pociechy to tu, to tam, na pewno będą zadowolone.

dsc08718dsc08722 dsc08723 dsc08725

Sedona to może i samochód wyłącznie na Stany, ale wszystko co widzicie we wnętrzu, to dobrze znana Kia po niedawnej rewolucji stylistyczno-obyczajowej. Stylistycznej, bo jest pomysłowo, w dwóch kolorach i z detalami. Obyczajowej, bo wszystko jest tam gdzie być powinno, przyciski przyjemnie klikają, a całość złożona jest z precyzją dotąd kojarzoną z niemieckimi produktami. Może brak tu gadżetów, poza trójstrefową klimą, podgrzewanymi fotelami i audio nic więcej tu nie ma, ale to w końcu zwykły minivan dla zwykłych ludzi. Nie ten target. Z drugiej strony, niewielki wyświetlacz u szczytu deski rozdzielczej wygląda komicznie. A fakt, że nigdzie nie mieści się dwulitrowa butelka Coli to już istne kuriozum. Albo, jak napisałby Pudelek, SKANDAL [ZOBACZ MEMY].

dsc08726nie…dsc08729też nie…dsc08732nadal nie…dsc08731a niech będzie.

Sedona napędzana jest przez bardzo amerykański silnik V6 o pojemności 3.3 litra, czyli zaliczany tu do raczej małych. Z drugiej strony, 276 koni i 340 niutków, to mniej więcej tyle co Megane RS, z tą różnicą, że Megane RS nie waży dwóch ton. Cała ta, nie bójmy się tego słowa, moc idzie na przednie koła, po drodze mijając sześciobiegowy automat. Nie jest to zestaw nastawiony na generowanie adrenaliny, chyba, że komuś imponuje pałowanie koreańskiego minivana. Tym niemniej, na pusto Kia przyspiesza do 60 mph w zadziwiające 7.5 sekundy, ale kto kupuje taki samochód, by wozić powietrze. Przy maksymalnym obłożeniu (a zapewniam, że było absolutnie maksymalne) Sedona  osiągała prędkości autostradowe i to w zasadzie wszystko co musicie wiedzieć. Rozwijanie tego tematu byłoby jak pytanie Makłowicza ile zrobi pompek. Zostawmy to. Abstrahując od sportowych osiągnięć naszego podróżującego kucharza, w Kii dziwią mnie jedno. W jej spokojny charakter doskonale wpisuje się właściwie tylko skrzynia biegów, przypominająca Alcesta. Cokolwiek byś miał zrobić, najpierw coś zjedz. Natomiast silnik jest trochę na wyrost – przyjemnie brzmi, ale swoją moc pokazuje dopiero powyżej 4000rpm. W każdym innym samochodzie bym nie narzekał, tym bardziej, że odcinka jest przy prawie 7000rpm, ale w ośmioosobowym minivanie to trochę przerost formy nad treścią. Tyle dobrze, że podczas naszej długaśnej podróży średnie spalanie wynosiło mniej więcej 19-20 mpg, czyli około 12 litrów na setkę. Zużycie Coli było podobne (bo nigdzie się nie mieściła).

dsc08689

Szanse, że ktokolwiek z was stanie przed możliwością kupna Kii Sedony, są niewielkie. Natomiast gdybyście kiedyś znaleźli się w Stanach na parkingu jakiejś wypożyczalni i musieli wybierać pomiędzy minivanami, to oprócz Hondy Odyssey i Chryslera Grand Voyagera, prawdopodobnie ujrzycie właśnie Kię. Nas przekonała lepszym rozplanowaniem wnętrza oraz większą ładownością, no i nie była srebrna, jak Chrysler. Pozostał jedynie kac moralny, wynikający z faktu podróżowania koreańskim samochodem po Ameryce, ale szybko go wyleczyliśmy odpowiednią ilości cheeseburgerów. Prawda jest taka, że w USA jest 75 tysięcy kilometrów autostrad. Kią pokonaliśmy ledwo dwa tysiące z nich i z motoryzacyjnego punktu widzenia nie było to niezapomniane przeżycie. A to ma swoje złe ale i dobre strony. Wnioski wyciągnijcie sami.

dsc08676

3.3 V6
276KM/340Nm
v-max 198 km/h
0-100 7.5 sek.
ok. 2100kg
cena ok. 28500$ (około. 130000zł)

PS
Coca Cola nie jest sponsorem tego artykułu.

 

2 Komentarzy

  1. Jeżeli jest to samochód z Korei to w uchwytach mieści się napój o nazwie일부가. Na pewno w samochodzie amerykańskim mieści się każda butelka Coca Coli albo Pepsi.

     

Wyślij komentarz