Rodzinna awangarda – Renault Espace

22 listopada 2015

Niemiecka szkoła projektowania samochodów polega na zaprojektowaniu samochodu oraz dwóch fejsliftingów wprowadzanych w trzyletnich odstępach czasowych, z których pierwszy polega na zmianie lamp zaprojektowanego samochodu, a drugi na dodaniu chromu do zaprojektowanego samochodu. Następny model powstaje podobnie, tylko z pominięciem pierwszego kroku. Natomiast francuska szkoła projektowania samochodów polega na zatrudnieniu ludzi którzy nigdy nie projektowali samochodów i upewnieniu się, że nawet nie bardzo wiedzą jak to zrobić. I wiecie co? Bardzo mi się to podoba. Oto nowe Renault Espace.

Wybaczcie niską jakość zdjęć. Nie ten sprzęt, nie ta pora i niewielki wybór miejsca.

DSC07585DSC07586DSC07589Ilekroć patrzyliście na jakiś samochód myśląc już gdzieś to widziałem albo no nie, te światła to zupełnie jak ałdi  albo jeszcze coś innego oddającego wasze rozczarowanie powtarzającymi się bodźcami wzrokowymi. Espace to jeden z niewielu samochodów, na który patrząc nie przychodzi mi do głowy obraz innego pojazdu. Niespotykany profil, tylne światła których więcej jest z boku niż z tyłu i front, który, wbrew najświeższym trendom, nie przypomina każdego innego modelu w gamie. Jakby miał na masce logo Le Peżo albo Citroena, to bym się nie zdziwił, ale nie bez powodu ograniczyłem się do francuzów. Jest w tym aucie coś, co podpowiada, że w bagażniku leżą bagietki i butelka Bordeaux, pasażerką jest Sophie Marceau, a lusterko wsteczne częściej używane jest do poprawiania wąsów niż wypatrywania motocyklistów. Oj tak, ani Niemcy, ani Hiszpanie, ani nawet Anglicy nie mogliby zrobić takiego samochodu. Pierwsi pomierzyliby linijką lampy i wyszłoby im, że proporcje nie zgadzają się ze złotym podziałem i nigdzie nie potrafią znaleźć zastosowanego ciągu Fibonacciego. Drugim spodobałaby się swoboda w podejściu, ale uznaliby, że można by poszczególne elementy spasować trochę luźniej. A Anglicy zakończyliby dyskusję, mówiąc, że jest zbyt francuski, oni zrobiliby to lepiej i że tu śmierdzi.

DSC07588DSC07590DSC07592

W środku jest jeszcze lepiej. To najlepsze wnętrze jakie Renault kiedykolwiek popełniło. Pomijając zabawne oświetlenie spod szyldu KiczProjekt, zmieniające barwy w zależności od trybu jazdy, i fakt, że to wersja Initiale Paris, czyli szczyt szczytów, to jest wspaniale nowoczesne, mimo brązowej skóry. W centrum uwagi znajduję się oczywiście srebrzysto drewniana wysepka, skupiająca wszystkie najważniejsze elementy. Ekran wszystkomający, fikuśna dźwignia zmiany biegów, magiczne pokrętło Multi-Sense i kilka innych, bardziej przyziemnych knefelków. Nad głową szklany dach, z tyłu trzy osobne fotele, a w bagażniku jeszcze kolejne dwa. Nadal jest tam miejsce na roczny zapas małży, a po złożeniu foteli nie zdziwcie się, jeśli wyskoczy skądś nagle chłop z długą brodą krzycząc je suis Robinson!. Francuzi, czerpiąc ze swoich wojskowych tradycji, doskonale ukryli wielkość nowego Espace. Przerośnięte lampy, 19-sto calowe felgi, niewielkie szyby – wszystko to psuje odbiór skali – a ten samochód ma prawie pięć metrów.

DSC07593DSC07623Zacząłem o nowoczesności. No właśnie. Dizajn dizajnem, ale tu rzeczywiście jest trochę technologii. Wyposażony w radar system aktywnego hamowania, uwaga, uwaga, przyhamuje jakbyście wy zaspali. Ale to nie wszystko – na żywo wyświetla czas do samochodu przed wami, a raczej ewentualnego zderzenia z nim. Zupełnie nieprzydatne, ale bajer jest i przeskakujące cyferki na ekranie niektórych cieszą. Do tego ostrzeganie o zmianie pasa ruchu, automatycznie parkowanie i rozpoznawanie znaków. W czasach Concorde byłby to wyczyn, obecnie to już nic nadzwyczajnego. Z rzeczy bardziej zasługujących na uwagę jest jeszcze funkcja masażu w przednich fotelach, co ciekawe włączająca się po przejściu w tryb eco, jakby trochę na pocieszenie.

IMG-20151007-WA0009

Technologii ciąg dalszy, teraz tej spod znaku dCi. Całe jeden i sześć dziesiątych litra technologii, wspierane przez dwie turbosprężarki. Ten zespół wyhodował 160 koni i 380 momentów. Nowy Espace jest 250kg lżejszy od starego Espace, ale szczerze mówiąc, inaczej się nie dało – sprint do setki trwa dziesięć sekund, czyli nieco wolniej niż Concorde. I zdecydowanie wolniej niż 911 GT3 z którym Reno łączy zastosowanie systemu czterech kół skrętnych. Tu działa on tylko do 70km/h w zależności od prędkości oraz trybu jazdy i bardziej nastawiony jest na manewrowanie po parkingu niż Nürburgringu. To powiedziawszy, największe Renault skręca chętnie, jak na statek tej wielkości. Magia tkwi gdzie indziej. To jedyny samochód w którym włączenie trybu komfort rzeczywiście przenosi w tryb komfort. Tak jakby Espace nagle oderwał się na kilka centymetrów od ziemi, autentycznie przestajecie czuć po czym jedziecie. Spędziliśmy pół godziny błąkając się po wspaniale przystosowanych do takiego testu drogach wokół Piekar Śląskich, co chwile przełączając między Sport a Comfort. Różnica jest mniej więcej taka sama, jak między leżeniem w łóżku i na podłodze. Niby bliziutko, a jednak plecy bolą.

IMG-20151007-WA0004

Francuzi nie byliby Francuzami, gdyby nie wymyśleli czegoś kompletnie od czapy. W tym przypadku padło na wolant zmiany biegów, który równie dobrze mógłby być pokrętłem lub guzikiem – nie ma żadnego mechanicznego połączenia między nim, a skrzynią biegów. To nie wszystko – wiecie jak to wygląda w normalnym automacie: jest P, R, N i D, czasami jeszcze tryb manualny. W Espace…. NIECO inaczej. Drążek jest zawsze w położeniu manualnym, do ręcznej zmiany biegów, mimo, że skrzynia w trybie manualnym nie jest i robi to co do niej należy. Żeby wejść w Neutral, Drive lub Reverse musicie popchnąć wolant w odpowiednim kierunku po czym odskakuje on na swoje miejsce. Park? Park jest tylko przyciskiem z boku tego cudownego urządzenia. O matko.

IMG-20151007-WA0012

Renault znane jest z oryginalnego podejścia i im dłużej będzie się tego trzymać, tym lepiej dla wszystkich. Tak, te auta wymagają czasu na przyzwyczajenie, ich stylistyka kierowana jest raczej do odwiedzających Muzeum Sztuki Nowoczesnej niż do fanów wieczornych programów rozrywkowych, a i posiadanie francuskiego samochodu wymaga gruboskórności. Gdy ktoś kupuje minivana, zwykle śmiejemy się, że przegrał życie i podporządkował się rodzinie. Espace to szansa na odzyskanie godności. Espace jest w dechę.

DSC07591

1.6 R4
160KM/380Nm
v-max 202 km/h
0-100 9.9 sek.
1659 kg
spalanie 6,3l/100km
cena 172 500zł (od 163 tys)

Dzięki Ł.

 

1 Komentarz

  1. No nie, zdecydowanie to nie jest to… o ile przód jest jeszcze „do przełknięcia” to kuper już całkiem nie trafia w moje gusta, mam takie wrażenie jakoby to był tył od innego auta 🙂

     

Wyślij komentarz