Czerwcowa SamoSuma

12 lipca 2017

Czerwcowa SamoSuma mocno opóźniona przejściem w tryb wakacyjny prędko nadrabia zaległości.  W tym wydaniu będzie o ambitnych Amerykanach, o Tesli, która niezasłużenie miała złą prasę i o właścicielach Tesli, którzy mają pecha, a także innych producentach elektryków i hybryd, którzy chyba też będą mieli pecha. Wybaczcie, że tak pesymistycznie.

Zaczniemy od ambitnych Amerykanów. Chodzi o członków klubu zrzeszającego właścicieli Dodge Vipera, czyli niezbyt poważanej, lecz bardzo ekscytującej maszyny z silnikiem V10. Mówiąc niezbyt poważanej, mam na myśli naszą część świata, gdyż w Stanach wszyscy czują respekt przed Viperem – tak z powodu potencjału drzemiącego w tym samochodzie, co z zasłużonego miana narowistej bestii. W 2011 wersja ACR (czyli odpowiednik na przykład 911 GT3 czy 458 Speciale), z Dominikiem Farnbacherem za kierownicą, na Nurburgringu osiągnęła czas 7:12:13, co wtedy było najlepszym okrążeniem seryjnie produkowanego samochodu. Kilka lat później Viper spadł z pierwszego miejsca na ‘ringu za sprawą Porsche 918, co niby nikomu nie przynosi wstydu, ale Amerykanie postanowili, że czas na rewanż. Warto wspomnieć, że zeszłym roku Dodge ustanowił rekordowe okrążenia na trzynastu torach wyścigowych w Ameryce. Założono więc zbiórkę na gofundme.com, za cel ustanawiając 150.000$, które pozwoliłyby wysłać dwa samochody z ekipą do zachodnich Niemiec, wynająć tor i przymierzyć się do pobicia rekordu. W połowie czerwca, po niecałych pięciu miesiącach udało się zebrać pieniądze, choć przygotowania ruszyły już wcześniej. Oczywiście sercem całej operacji jest samochód – Viper ACR GTS-R. Ponad osiem litrów pojemności, prawie 650 koni, około trzy sekundy do setki. A do tego ekipa ma wsparcie Kumho, które zaprojektował opony specjalnie dla najszybszej wersji Vipera. Tor zarezerwowano na lipiec, więc w następnej SamoSumie spodziewajcie się wieści.

Zapewne słyszeliście o Panu Joshua Brown, który w maju zeszłego roku miał wypadek prowadząc swoją Teslę. Może nie tyle prowadząc, ile jadąc swoją Teslą, gdyż włączona była funkcja Autopilot, która autopilotem nie jest, ale to może dyskusja na inny moment. O wypadku było głośno głównie dlatego, że Pan Brown w tej kraksie zginął, a cała wina spadła na tą okropną, niepotrzebnie nowoczesną firmę Elona Muska. Trzeba przyznać, że niewiele samochodów wytrzymałoby spotkanie z załadowaną naczepą, zwłaszcza przy prędkości 119km/h, ale przecież Tesla powinna temu zapobiec. W połowie czerwca opublikowano końcowy raport NTSB, czyli, w wolnym tłumaczeniu, Komisji Bezpieczeństwa Transportu Krajowego. Raport ten w pewnym sensie oczyszcza Teslę, by nie powiedzieć, że ratuje jej wizerunek. Otóż, podczas trwającej 41 minut podróży, Autopilot aktywny był przez 37 minut. W tym czasie siedmiokrotnie wyświetlany był komunikat o braku aktywności rąk na kierownicy, po którym Pan Brown zwykle dotykał kierownicy przez jedną do trzech sekund. W większości systemów tego typu wystarczy lekko dotknąć kierownicy, by autopilot pozostał aktywny. Tak było i w tym przypadku, jednak raport podaje, że w ciągu tych 37 minut aktywności Autopilota, Pan Brown trzymał ręce na kierowcy przez łącznie 25 sekund (!). Co więcej, kierowca na dwie minuty przed wypadkiem zwiększył prędkość na tempomacie do 74 mil na godzinę, a mimo to nie podjął żadnej próby hamowania czy ominięcia traktora z naczepą, który tak niefortunnie skręcał w lewo. W następstwie tego wypadku, Tesla wprowadziła aktualizację systemu, która ma sprawić, że Autopilot w takich przypadkach będzie chętniej się wyłączał, zmuszając kierowcę do przejęcia kontroli. Raport dostępny jest online, link na końcu SamoSumy.

Na początku czerwca jedno z amerykańskich towarzystw ubezpieczeniowych, AAA, ogłosiło, że podniesie ceny ubezpieczeń dla dwóch samochodów produkowanych przez Teslę – Modelu S i Modelu X. Za powód podano wyniki raportu jednego z Instytutów badających wypadkowość – HLDI. Stwierdzono w nim, że Tesle częściej biorą udział w wypadkach, a co więcej, są znacznie droższe w naprawie w porównaniu do innych samochodów w swojej klasie. Raport sporządzono na podstawie danych z 2014, 2015 i 2016, podając, że Model S brał udział w 46% więcej wypadków niż konkurenci z segmentu i był 50% droższy w naprawach. Dla Modelu X było podobnie – 41% więcej wypadków, ale aż 89% droższa naprawa – zapewne przez te drzwi. Do tej pory inni ubezpieczycieli nie dołączyli do AAA, więc właściciele mogą po prostu przejść do konkurencji, ale ta sytuacja pewnie nie potrwa długo. Tesla natomiast odpowiedziała, że raport jest nie fair, bo porównywał Model S i X do jednego z kombi od Volvo. Serio.

Przenosimy się do Chin. Co za czasy, gdy tutejsze podobno betonowe władze mają bardziej rozsądne podejście do kwestii ekologicznych samochodów, niż najnowszy prezydent podobno postępowych Stanów Zjednoczonych. Otóż w Państwie Środka przygotowywana jest ustawa wedle której producenci obecni na chińskim rynku będą musieli sprzedawać odpowiednią ilość elektrycznych lub hybrydowych samochodów. A wymagania są wyjątkowo rygorystyczne – 8% wszystkich sprzedanych pojazdów w 2018, 10% rok później i całe 12% w 2020 roku. Te wieści niezbyt przypadły niemieckim producentom. Volkswagen poprosił o przemyślenie regulacji, choć stwierdził, że jeśli będzie zmuszony, to się dostosuje. Natomiast szef chińskiego oddziału BMW oświadczył, że nie ma żadnych szans by jego firma spełniła żądania włodarzy. Nie wiadomo co taka sytuacja oznacza dla wielbicieli Ultimate Driving Machine, poza tym, że nie pomogła nawet interwencja podobno wszechmocnej Kanclerz Angeli Merkel. A sądząc po sporym nasileniu proekologicznych ruchów w Chinach w ostatnich latach, raczej nie ma co liczyć na taryfę ulgową.

Czerwcowa SamoSuma wyjątkowo gęsto traktująca o Tesli i innych elektrykach, ale taką mamy atmosferę, nomen omen. Dla równowagi ponad ośmiolitrowy Dodge i przypomnienie o tekście z benzynowym Passatem w roli głównej – KLIK!, więc stężenie paliwa we krwi powinno utrzymać się w normie. W innym przypadku proszę skonsultować się z najbliższym dilerem samochodów.

Link do raportu NTSB: KLIK!

Poprzednie SamoSumy:
1. Kwiecień – KLIK!
2. Maj – KLIK!

Przypominam również o wygodnej możliwości subskrybowania Podwójnej Ciągłej – wystarczy podać maila w polu na menu po lewej.

Zdjęcia © PC, Tesla, Dodge, BMW

 

1 Komentarz

  1. Tesla to chcąc, nie chcąc, jest chyba przyszłość motoryzacji. Nie chodzi już nawet o sam silnik elektryczny. Dam sobie rękę obciąć, że znajdą się znacznie bardziej wydajne napędy, z bardziej energogennymi paliwami, a może nawet już są, tylko tkwią gdzieś w sejfie pana Rotschilda albo wśród komnat grupy Bilderberg 🙂 pozdro dla kumatych

     

Wyślij komentarz