Majowa SamoSuma

4 czerwca 2017

W Majowej SamoSumie wieści z trzech kontynentów. Zaczniemy od dalekiego wschodu, bo to brzmi jak dobre miejsce na pierwszy ogień, potem będzie o Brytyjczykach skanujących tyłki, o Szwedach kombinujących z Chińczykami oraz Kanadyjczykach handlujących Nissanami z urzędu.

Jesteśmy w Shenzen, na południu Chin, przy granicy z Hong Kongiem. Tutejsza policja w dość niekonwencjonalny sposób walczy z kierowcami nadużywającymi świateł drogowych i oślepiającymi innych użytkowników dróg. Otóż taki niedowidzący egoista po zatrzymaniu, oprócz mandatu w wysokości 100 yuanów (czyli około 55 złotych), musi przesiedzieć minutę na krześle postawionym dokładnie naprzeciwko radiowozu, w którym pomysłowi policjanci włączyli długie światła. Nie jest to podobno pierwsza tego typu akcja, ale według lokalnych mediów spotkała się ona z dużą społeczną akceptacją. Shenzeńska policja ma pewne doświadczenie w nowatorskich sposobach na drobne wykroczenia. W 2015 tak radziła sobie z pieszymi przechodzącymi przez ulicę w niedozwolonym miejscu – w ramach edukacji, winowajca mógł wybrać między mandatem, zresztą bardzo niskim (20 yuanów, 11 złotych), a ćwiczeniem praktycznym. Ćwiczenie polegało na kierowaniu ruchem, będąc ubranym w zieloną kamizelkę i zieloną czapkę – w Chinach podobno symbol bycia zdradzonym, choć porządkowi upierali się, że to przypadek. Jest w tym jakiś urok.

Przenosimy się do Wielkiej Brytanii i zapowiadanego supersamochodu od Aston Martina, o wdzięcznej nazwie Valkyrie. Wdzięcznej, bo wdzięczne są feministki za taki przejaw równouprawnienia i odejście od dotychczas stosowanych skrajnie szowinistycznych nazw typu Vanquish, Vantage czy Rapide. Model, projektowany przy wsparciu Red Bulla, ma zadebiutować w 2019 roku i już określany jest jako uliczna Formuła Jeden. A jak na samochód klasy F1 przystało, wiele zależeć będzie od umiejętności kierowcy. Jak wiadomo, dobra pozycja za kierownicą to połowa sukcesu i Aston Martin wie już, jak w tym pomóc, oczywiście posiłkując się najnowsza technologią. Otóż tyłek każdego klienta, który zdecyduje się na zakup Valkyrie zostanie zeskanowany w 3D, a obraz posłuży potem do optymalnego wyprofilowania fotela kierowcy. Nie wiadomo na ile taki fotel zaakceptuje ewentualne wahania wagowe i rozmiarowe właściciela, poza tym, że Aston Martin chętnie powtórzy skan i wykona kolejny fotel, oczywiście za odpowiednią opłatą. Nie wiadomo również, co feministki sądzą o pomyśle skanowania tyłków, ale zgaduję, że mają swoją niezależną i wyzwoloną opinię.

Następny akapit będzie o producencie o którym przypuszczalnie nigdy nie słyszeliście, wprowadzającym do sprzedaży samochód, którego prawie na pewno nie kupicie i który produkowany jest w chińskim mieście Tianjin, znanym z ogromnej eksplozji materiałów wybuchowych w 2015 roku. Na dodatek, większość produkcji przez początkowe dwa czy trzy lata przeznaczona jest na flotę. Samochód o którym mowa jest w pełni elektryczny, jego zasięg to około 300 kilometrów, a powinien was zainteresować tylko i wyłącznie dlatego, że to Saab 9-3. Poza tym, że to nie jest Saab 9-2, a NEVS 9-3. NEVS, czyli firma która nabyła prawa do szwedzkiej marki po jej upadłości, jednak sama wpadła w tarapaty i musiała się tej wciąż poważanej nazwy pozbyć. Zaradnych Chińczyków w ogóle to jednak nie zraziło, bowiem samochód pokażą już na czerwcowych targach w Szanghaju. W między czasie chwalą się listą bajerów na pokładzie, wśród których znajdziemy hotspot WiFi, sterowanie niektórymi funkcjami przez smartfona czy kluczowy w tej części świata filtr powietrza z efektywnością 99%. Śląsk i Kraków wyrażają zainteresowanie.

A na koniec wieści z kanadyjskiej prowincji Quebec. Lokalne władze we współpracy z Nissanem zorganizowały dystrybucję używanych samochodów na skalę, o jakiej nie marzyli nasi, nawet najbardziej zaprawieni w bojach z nieuczciwymi klientami, handlarze. Chodzi oczywiście o czyste powietrze i zwiększenie ilości elektrycznych pojazdów na drogach – do stu tysięcy w 2020 roku. W tym celu Nissan skupuje modele Leaf zarejestrowane w Stanach bądź w innych prowincjach Kanady, by później, po inspekcji i ewentualnych modyfikacjach, oferować je mieszkańcom Quebecu z rządową dopłatą w wysokości czterech tysięcy dolarów kanadyjskich. Co ciekawe, Nissan ze swojej strony dorzuca gwarancję na trzy lata lub czterdzieści tysięcy kilometrów oraz zakup kredytowany na bardzo korzystnych warunkach. A sam Leaf to samochód zaskakująco popularny, choć swego czasu mocno krytykowany za swój niski zasięg – w początkowej wersji 125km, później prawie 200km. Pewnie nie sądziliście, że przez dwa lata był najlepiej sprzedającym się elektrykiem, a w 2014 sprzedano rekordową liczbę prawie 62 tysięcy egzemplarzy. Tej wiosny drogi w Quebecu zapewne pokryją się zawrotną ilością liści.

Tym razem w ramach przypominajek tylko link do relacji z drugiej rundy Miata Challenge na Ułężu: KLIK! oraz puste białe okienko w menu po lewej do którego można wpisać swojego maila by dostawać informację o nowych tekstach na Podwójnej.

Poprzednie SamoSumy:
1. Marzec – KLIK!
2. Kwiecień – KLIK!

Zdjęcia © Iwona Zakrzewska i Andrzej Kozłowski, Nissan, 深圳交警 (Shenzen Jiaojing), Aston Martin, NEVS

 

1 Komentarz

  1. kluczowy w tej części świata filtr powietrza z efektywnością 99%. Śląsk i Kraków wyrażają zainteresowanie. – ahaha uśmiałem się przednio.
    – Baco! – woła Hanys
    – Co?
    – Dziwne tu mocie powietrze…
    – Tyz mi sie zdaje ze na dysc
    – Ni baco, nie widoć go.

     

Wyślij komentarz