Marcowa SamoSuma

4 kwietnia 2017

Marcowa SamoSuma. Niestety, wygląda na to, że Genewa sprząta cały miesiąc. Tak jakby wszyscy uznali, że skoro mamy ogromne i niezmiernie ważne targi, to resztę można odfajkować. Rzeczywiście, branża całkowicie wypsztykała się z newsów poza tymi przedstawionymi na szwajcarskiej imprezie. Dlatego też marcowe wiadomości pochodzą głównie zza oceanu. Przypomnę tylko o założeniu, żeby omijać wszystko to co mogło do was trafić głównym nurtem – o tym co działo się w Genewie pewno komunikowała wam nawet pralka.

Jak donosi Washington Post, amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA – Environmental Protection Agency) obniżyła wymagania dotyczące zużycia paliwa stawiane nowym samochodom. W 2009 roku administracja prezydenta Obamy, pomimo oczywistego sprzeciwu rodzimych producentów, ustanowiła proekologiczne regulacje, w tym pierwsze w historii kraju limity emisji dwutlenku węgla. Norma mówiła między innymi o średnim zużyciu paliwa pod koniec okresu 2022-2025 wynoszącym 54.5 mpg czyli mniej więcej 4.3 litra na setkę. Oczywiście, ponieważ to USA, mówiąc samochody mamy na myśli osobówki oraz półciężarówki. Z drugiej strony, jest to limit typu CAFE (Corporate Average Fuel Economy), czyli, w dużym uproszczeniu, średnie zużycie wszystkich samochodów wyprodukowanych przez jednego producenta w jednym roku modelowym. Co więcej, po zeszłorocznych protestach producentów, Agencja przeanalizowała swoje postanowienia, postanowiła podtrzymać wprowadzone limity, decyzję tą ogłaszając na tydzień przed objęciem urzędu przez Donalda Trumpa. Teraz to właśnie w osobie nowego Prezydenta branża motoryzacyjna znalazła sojusznika – jego administracja ewidentnie wpłynęła na złagodzenie polityki w stosunku do paliwożerności nowych samochodów. Natomiast kolejną zdobyczą ma być odebranie Kalifornii suwerenności w ustanawianiu własnych regulacji w tej kwestii, a to stan znany z wyjątkowo proekologicznego podejścia i ukochania wszystkiego co Priusowe.

Ford, czyli jeden z najbardziej zasłużonych producentów lub przedmiot niewybrednych żartów, zależy kogo spytać, ogłosił niedawno kolejny sukces na drodze do drukowania samochodów. Wykorzystując najnowszy sprzęt o nazwie Infinite Build System, czyli drukarkę 3D wielkości dużego pokoju, jest w stanie tworzyć elementy o dowolnej wielkości i kształcie, za przykład podając spojler i elementy deski rozdzielczej. Mało tego, części powstałe w ten sposób mają być co najmniej o połowę lżejsze i tańsze, przynajmniej w ujęciu małoseryjnym, jak choćby dla samochodów wyścigowych czy topowych supersamochodów. Sam Ford stwierdza, że technologia jest ciągle za wolna dla produkcji na wielką skalę więc na drukowanego Focusa przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jak widać na zdjęciach, powstałe elementy to co najwyżej półprodukty, wymagające sporo dalszej obróbki. Co więksi cynicy stwierdzili by też, że Ford wypuszcza takiego niusa tylko dlatego, że drukowanie 3D to obecnie gorący temat, a przecież marketingowcy nie przepuszczą takiej okazji. I pewnie jest w tym trochę racji.

Źródłem trzeciej porcji jest Oponeo, które wyłoniło miasto najbardziej przyjazne kierowcom. W nieco okrojonym, choć merytorycznie bardzo poprawnym raporcie, wzięto pod uwagę średnie prędkości z jakimi się poruszamy, kwestię parkowania, ilość kolizji oraz koszt paliwa. Jak wynika z raportu, najszybciej po centrum jeździ się w Katowicach, około 40km/h, natomiast najwolniej po Wrocławiu, mniej więcej 25km/h. Natomiast biorąc pod uwagę cały obszar miasta, najlepiej jest w Bydgoszczy, gdzie średnia wynosi prawie 50km/h – niezręcznie byłoby gdyby wyszło więcej – a najgorzej w Warszawie, nieco ponad 40 km/h. Z prędkościami dobrze kontrastuje liczba wypadków – otóż najwolniejsze miasto stołeczne prowadzi pod względem ilości stłuczek, podczas gdy najbezpieczniej jest w Szczecinie, który z kolei prędkościowo wypada gdzieś pośrodku. Jeśli chodzi o parkowanie, na czele ponownie Katowice, choć tuż za nimi plasuje się Szczecin. W obu tych miastach opłaty obowiązują tylko przez osiem godzin, a stawki są dużo niższe – odpowiednio 2,30 i 2,43zł, podczas gdy na przykład w Gdańsku jest to niemal 3,50zł. Ostatnim parametrem był koszt paliwa. Według przedstawionych danych, średnie ceny paliw w całej Polsce są bardzo zbliżone – najgorsza pod tym względem Warszawa jest tylko 8 groszy droższa niż Lublin. Przy przebiegu 15000 km rocznie, w samochodzie zużywającym 7 litrów benzyny na sto kilometrów, mieszkańcom Lublina zostanie w kieszeni 84 złote więcej niż warszawiakom. Koniec końców, zwycięzcą rankingu został Szczecin, przed Gdańskiem i zajmującymi wspólnie trzecie miejsce Wrocławiem i Lublinem. Metodyka badania opisana jest w tekście raportu dostępnym tutaj: KLIK!. Porównywanie tak różnych miast to zadanie karkołomne – w końcu trudno wyrwać Katowice z kontekstu metropolii, w której sercu się znajduje, czy Warszawę, w dużej mierze obarczoną odwiedzającymi – może to oni powodują te wypadki? Takie opracowanie wymagałoby zawarcia subiektywnych opinii każdego ośrodka, a to pomysł wielce ryzykowny i wymagający dogłębnego poznania wszystkich miast i specyfiki ruchu.

Na koniec przypominam o marcowym teście – Opel Meriva na tle nieczynnej kopalni, czyli archetyp śląskości oraz tradycyjny widok w tym rejonie kraju. Na Youtube chwilowo cisza, ale to zmieni się już w ten weekend za sprawą powrotu Miata miniChallenge, która raz, że już nie mini, a dwa, że na najnowszym polskim torze – Silesia Ring. Sezon czas zacząć!

Zdjęcia © PodCiag, Ford
Grafika © Oponeo, opublikowałem fragmenty

 

Wyślij komentarz