Żyj pięknie – Mazda3

14 stycznia 2017

Volkswagen robi samochody praktyczne, Skoda i Fiat tanie, Honda celuje w niezawodność, a Citroen w wygodę. Ford skupia się na właściwościach jezdnych, Volvo na systemach bezpieczeństwa, natomiast Audi na fikuśnych ledach. Mazda, szukając dla siebie miejsca na rynku, kilka lat temu postanowiła robić samochody ładne. Tak powstała pełna paleta nowych modeli, od niewielkiej dwójki, przez pseudo suva CX-5 i flagową szóstkę, na najnowszej Mx-piątce kończąc. Razem wyglądają olśniewająco jak zespół modelek Victoria’s Secret, nic też dziwnego, że strona Mazdy przez długi czas witała odwiedzających właśnie zdjęciem grupowym swoich samochodów. Wszystkie wymuskane, czerwone i piękne. Dziś będzie o tej najpopularniejszej. Oto Mazda3.

IMG_3211 IMG_3220 IMG_3223

Wszystko fajnie, ale nawet Doutzen Kroes nie chodzi na co dzień z pełnym makijażem i w ciuchach od najlepszych projektantów. Mazda3 wygląda doskonale w najbogatszej wersji, na ogromnych 18′ felgach i z lakierem Soul Red. Dlatego tym razem sprawdzimy jak prezentuje się w innej od tej bajkowej konfiguracji. I tak mamy tu srebrny lakier, najmniejsze felgi, średni poziom wyposażenia i słabszy z dwulitrowych silników. A do tego katowicką Hutę Baildon w tle. Nie będzie łatwo.

IMG_3249 IMG_3255 IMG_3260

Do tej pory nie wiem dlaczego postanowiłem ten deszczowy, jesienny poranek spędzić w przemysłowym sercu śląska. Dopiero na miejscu okazało się, że nieczynny od kilkunastu lat zakład jest idealnym kontrastem dla oczywistej urody Trójki. Swego czasu popełniłem stylistyczny top 5 hatchbacków i na pierwszym miejscu umieściłem właśnie Mazdę. I wiecie co? Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Ten samochód wygląda doskonale z każdej strony – ma świetne proporcje, pięknie płynące linie i odpowiednią dozę zadziorności. I to wszystko w nudnym, srebrnym kolorze i na kompletnie beznamiętnych felgach. To nie ma prawa działać. W tym zestawie tylko niemieckie samochody wyglądają akceptowalnie, no ale nie mają wyjścia skoro w katalogu fifty shades of grey*. Niestety, Mazda3 to kolejny samochód cierpiący z powodu nieprzystosowania frontu do tablicy rejestracyjnej, co sprawia, że wygląda jakby obchodziła wieczny Movember. Dobra wiadomość jest taka, że to jedyny zarzut jaki przyszedł mi do głowy.

*sprawdziłem, Audi, BMW i Mercedes dla A3, A klasy i serii 1 oferują razem dwanaście, DWANAŚCIE, odcieni srebrnego czy szarego. Nie licząc kolorów z oferty specjalnej BMW Individual czy Audi Exclusive.

Wewnątrz nie jest już tak kolorowo. He he. Podobają mi się kompaktowe zegary, zgrabna kierownica, i czarne listwy. Nie mogę się też przyczepić do aranżacji – jest gdzie odłożyć telefon, można wygodnie oprzeć kolano na trasie, a i miejsce na colę się znajdzie. Czerwone nici to miły akcent. Za grosz nie mogę jednak zrozumieć zastosowania okropnej okleiny imitującej włókno węglowe. Na szczęście to badziewie trafiło tylko na daszek nad zegarami i wykończenie kierownicy, pech chce, że są to również elementy na które jako kierowca patrzę się bez przerwy. Patrzę i cierpię, bo nie rozumiem jak ktoś odpowiedzialny za tak perfekcyjną bryłę pozwolił na taką paskudę wewnątrz. I jeszcze jedno. Dlaczego nawiewy i tablet są przesunięte w prawo względem reszty deski rozdzielczej? Przecież to grozi atakiem OCD czy innej nerwicy. A i to nie wszystko. Wspomniany wyświetlacz jest oczywiście dotykowy, ale tylko na postoju – w czasie jazdy rządzi pokrętło i przyciski między fotelami. Naprawdę obsługa stukaniem w ekranik na wysokości oczu jest groźniejsza niż szukanie właściwego klawisza gdzieś na dole? A co jeśli pasażer chce coś wbić do nawigacji? Nie wbije, ot co. Z drugiej strony, to nie są poważne niedociągnięcia, choć poważnie niezrozumiałe w samochodzie tej klasy.

IMG_3247 IMG_3238 IMG_3237

Tak jak wnętrza nigdy nie były mocną stroną Japończyków, tak zawsze potrafili robić dobrze jeżdżące samochody. Z Trójką jest podobnie. Wiele mówi już samo zastosowanie wielowahaczowego zawieszenia tylnej osi, wszak nie każdy producent w tym segmencie się na to decyduje. Jak uczył Colin Chapman (i pani od fizyki), zbawienny wpływ na pokonywanie zakrętów ma również niska masa. W tej konkurencji z Mazdą rywalizować może jedynie Golf – V40, Giulietta czy nawet Focus są w tyle. Co ciekawe, Volkswagen do swojego Das Auto montuje dwie różne wersje tylnego zawieszenia, w zależności od mocy. W Trójce obyło się bez takiego kombinowania. System ustawiono tak, by współgrał ze stylistyką – na ogół łagodny, potrafi w odpowiednim momencie się wyostrzyć. Mazda jeździ świetnie – aż dziwne, że Japończycy nie pokusili się o wersję sportową do walki z GTI czy Focusem ST. Nie mówiąc już o ewentualnym wystawieniu samochodu w WTCC – skoro Civic kombi może, to czemu nie piękna Trójka. Mogłoby się wydawać, że nowożytny motorsportowy rodowód może tylko poprawić wizerunek Mazdy, ale co ja tam wiem. Większość klientów kupujących pięciodrzwiowego hatchbacka pewnie nawet nie wie co to WTCC, wiec Japończycy bez wątpienia uznali, że to gra nie warta świeczki. Szkoda, bo platformę mają wyśmienitą. I to jest coś co docenicie jadąc do Almy Lidla, biura czy na niedzielny obiad do rodziców. Porządne zawieszenie ujawnia się nie podczas porannych wyścigów po miejsca parkingowe czy uciekania za miasto przed benzopirenami. W powszechnej modzie na opisywanie każdego możliwego samochodu słowami typu sport, emocje, adrenalina czy innymi wykrzyknikami i ogólnym huraoptymizmem, Mazda3 jest bodaj jednym z niewielu samochodów, którym to podsumowanie pasuje.

IMG_3232

Na koniec zostawiłem sobie kwestię silnika. W srebrnej siedzi dwulitrowy motor, tyle, że w słabszej, 120-konnej odmianie. I właściwie to jest całkiem niezły – ma sporo momentu na niskich obrotach, jest wyjątkowo cichy, zużywa niewiele paliwa. Gdyby tak się zastanowić, to nie można mu nic zarzucić. Tyle tylko, że istnieje 165-konna wersja tego samego silnika. A to duży problem. Tak jakby Doutzen Kroes miała młodszą siostrę, która zamiast modelką została księgową i to z nią przyjdzie ci spędzić wieczór. Mazda twierdzi, że słabsza wersja powstała po to, by walczyć z konkurentami, którzy poszli drogą downsizingu. Istotnie, Japończycy swój cel osiągnęli i to idąc całkowicie pod prąd, a z tym trudno dyskutować. Dlatego jedyny zarzut jest raczej natury psychologicznej i polega na fakcie posiadania samochodu z silnikiem, któremu zupełnie obcięto górę, by poprawić jego ekonomikę.

To trochę jakby przyłapać Trójkę w piżamce i przed śniadaniem. Nadal wygląda dobrze, choć nie w pełni blasku, a gdyby trochę ją przegonić, to pewnie prędko złapie zadyszkę. Mimo wszystko, to bardzo dopracowany samochód, który nawet w tej bardziej przystępnej wersji ma sporo zalet. A w gruncie rzeczy, kto nie lubi siedzieć w wygodnej piżamie?

IMG_3274ed

R4 2.0
120km / 210Nm
v-max 195km/h
0-100 8.9 sek.
1205 kg
od 74 900zł

 

1 Komentarz

  1. Świetnie napisane. W pełni się zgadzam, że z zewnatrz wyglada bardzo dobrze, a wnętrze nieszczególne, słabe materiały, nudna kolorystyka, wskaźniki mało czytelne.

     

Wyślij komentarz