Pierwsza runda Miata miniChallenge – Ułęż 2016

12 kwietnia 2016

Wiatrem, zachmurzonym niebem i obietnicą opadów przywitał zawodników MMC 2016 MotoPark Ułęż na Lubelszczyźnie. W tę kwietniową sobotę to byłe lotnisko stało się areną zmagań pierwszej rundy w nowym, czwartym już sezonie mx-piątkowego ścigania spod szyldu Miata miniChallenge. Tradycyjnie, w padoku stawili się zawodnicy z całej Polski, licznie reprezentując wszystkie cztery generacje Mazdowego roadstera. Mimo niesprzyjającej, wczesnowiosennej aury, podekscytowani miatomaniacy niecierpliwie wyczekiwali startu tej, jak miało się okazać, dość zdradliwej rundy.

IMGP4695IMGP4696

Miata miniChallenge od momentu swojego powstania w 2013 roku systematycznie się rozwija. Tak jest i w tym razem, mimo przedsezonowych zawirowań i roszad w zespole organizacyjnym. Do cyklu sportowego dołącza część szkoleniowa, skierowana do świeżych członków mx-piątkowej rodziny, a  stale zwiększająca się liczba partnerów serii sprzyja podnoszeniu rangi zawodów. I mimo, że pierwsza runda w sezonie zawsze obarczona jest większa ilością błędów, to można być pewnym, że kolejne unikną tych niedociągnięć, a MMC ponownie osiągnie swój bardzo wysoki poziom.

IMGP4745IMGP4742IMGP4765

Dzień tradycyjnie zaczął się od odprawy, badania kontrolnego i sesji treningowych. Trasa pierwszej rundy została tym razem ułożona bardziej zachowawczo, co można tłumaczyć niepewną pogodą i obawą o formę zawodników. Ciaśniejsze szykany, mniejsze prędkości, większe odstępy pomiędzy samochodami. Tor premiował umiejętność hamowania w zakręcie i wykorzystywania każdego centymetra asfaltu, skutecznie niwelując różnice w mocy czterech generacji mx-5. Cieszy, że uczestnicy po raz kolejny pokazali kunszt za kierownicą, tylko z rzadka zwiedzając okoliczne trawniki, a i to dopiero, gdy zrobiło się mokro.

P1000131P1000145

No właśnie – tego typu nieprzewidziane okoliczności są istotą motorsportu. Oto jak można cały trening przejechać na suchym, wykręcać niesamowite czasy wykorzystując cały potencjał zespołu napędowego i hamulców, wszystko po to, żeby czasówki rozegrać w deszczu, kiedy cała nauka idzie, odpukać, w las. Inne punkty dohamowań, łagodniejsza linia, operowanie gazem – tu liczy się talent, a znaczenie inwestycji w samochód znacznie spada.

IMGP4750

Dlatego na pierwszy ogień poszła klasa Turbo. Tu faworyt był tylko jeden i od początku było wiadomo, że reszta stawki będzie walczyć najwyżej o dwa pozostałe stopnie podium. Michał Dr.Kokon już po pierwszym okrążeniu potwierdził te przypuszczenia, wykręcając czas o niemal 10 sekund szybszy od następnego zawodnika. Michał osiągnął czas dwóch najszybszych okrążeń równy 406,62 sekund, przed Karolem Himberem z czasem 426,43 i Grzegorzem gzy z czasem 443,65 sekund.

IMGP4717więcej o tym potworku tutaj: KLIK

Klasa 1600 to powtórka zeszłorocznej rywalizacji Maćka Kidmana z Kubą Qbatronem. Panowie ostatni sezon spędzili dzieląc się punktami w poszczególnych startach do tego stopnia, że mistrzostwo na korzyść łodzianina rozstrzygnęła dopiero ilość wygranych rund. Tym razem było podobnie – Maciek wykręcił 201,19, Kuba odpowiedział z 201,41. W tyle  tylko trochę gorsze czasy kręcili Michał Dr.Kokon, próbujący swych sił także i w tej klasie, oraz debiutujący na MMC Tomasz U.S.U.L. Finalnie to Kuba (402,21), świeżo upieczony tata Huberta, zajął najwyższe miejsce na podium z przewagą 0,15 sekundy nad drugim tego dnia Maćkiem (402,36). Najniższe miejsce podium padło łupem Michała, z czasem 408,15 sekund.

IMGP4775

Jak zwykle, perłą w koronie MMC stały się zmagania w klasie 2000. Trzydziestu zawodników, najlepiej przygotowane samochody, sporo pretendentów do miejsc na podium. Stawka zaczęła spokojnie, pierwsze okrążenie zgodnie pokonując w czasie powyżej 200 sekund. Już na drugim kółku zeszłoroczny mistrz i faworyt do wygranej, Tomasz tomato wykręcił 198,16. Chwilę później, jeżdżący tą samą NA 1.8 z ITB, Michał Dr.Kokon zrobił czas tylko o sekundę gorszy. Dwa ostatnie okrążenia to popis umiejętności jeżdżącego dwulitrową NC Kladiusza webima oraz Rafała Rockatansky w swoim równie dwulitrowym lecz bardziej żółtym Tweetym Juniorze. Panowie zgodnie notowali doskonałe czasy i tylko fenomenalne 196,85 sekund na ostatnim kółku zapewniło Tomkowi przewagę. Niedaleko w tyle czaił się jeszcze Jarosław Jarri oraz, debiutujący nowym samochodem w MMC, Daniel Dżunior, a pewnym zaskoczeniem była słabsza forma Huberta haryyy’ego, Artura arturo_tiburona oraz Michała pertywuja, czyli stałych bywalców podium w krótkiej historii MMC. Ostatecznie zwycięstwo przypadło Tomkowi z najlepszym czasem dwóch przejazdów równym 395,01 sekund, przed Klaudiuszem z czasem 396,05 i Rafałem z czasem 399,39 sekund.

IMGP4710IMGP4703

Tym razem nie dopisała tylko frekwencja w klasie Kobiet, gdzie wystartowały jedynie trzy zawodniczki. Tu zwycięstwo padło łupem Mai mayeczki z czasem 452,38, drugie miejsce zajęła Maria mary z czasem 461,41 a na najniższy stopień podium wskoczyła Anna Torpeda z czasem 470,8 sekund. Doświadczenia z poprzednich latach pokazują, że Panie początek sezonu rozpoczynają spokojnie, ale im dalej, tym ilość startujących rośnie, a walka staje się bardziej zacięta. Miejmy nadzieję, że tak będzie i tym razem.

IMGP4724

Miata miniChallenge na dobre zagościło na wyścigowej mapie kraju. Rozpoczęcie sezonu pokazuje, że zarówno organizatorzy jak i zawodnicy podchodzą do sprawy bardzo poważnie, a seria jest w stanie pokonać wiele przeciwności losu. Owszem, słychać narzekania, ale więcej to, moim zdaniem, mówi o dotychczasowym poziomie MMC, niż o rzeczywistej liczbie niedociągnięć. Już za miesiąc miatomaniacy spotykają się ponownie, tym razem na lotnisku w Białej Podlasce. Wolniej nie będzie. Łagodniej też nie. Niech żyje Miata miniChallenge!

Wszystkie filmy z tej rundy znajdziecie tu: KLIK pierwszy !
Strona serii: KLIK drugi !
Fanpage: KLIK trzeci !
Za współpracę dziękuję Freeway OMT, oficjalnemu dystrybutorowi sprzętu marki GoPro.

Subskrybuj Podwójną Ciągła! Okienko w menu po lewej.

zdjęcia © Michał Węgrzyn, Galazka

 

1 Komentarz

Wyślij komentarz