Ostatnia runda Miata miniChallenge – Ułęż 2015

9 października 2015

W tą słoneczną, październikową sobotę Moto Park Ułęż przywitał uczestników ostatniej rundy Miata miniChallenge 2015. Niemal pięćdziesięcioro zawodników i zawodniczek, trzy klasy i jeden spory tor – tak oto rysowało się zwieńczenie długiego i obfitującego w niespodzianki sezonu. Tradycyjnie w rodzinnej atmosferze, choć nie bez poczucia rywalizacji, miatomaniacy z całego kraju przygotowywali się do startu na tym bodaj najszybszym obiekcie w serii.

IMG_6838IMG_6827IMG_6848IMG_7010

Powoli zapełniający się park maszynowy potwierdził jedno – czołówka stawiła się w komplecie, o zwycięstwo nie będzie łatwo. Ułęż znany jest z dużych prędkości i bardzo przyczepnej nawierzchni – to prawdziwy test na odwagę i nie mniejszy test skuteczności układów hamulcowych. Tym razem miało być podobnie, kilka długich prostych z prędkościami dochodzącymi do 160km/h, dohamowania w łuku, ciasne szykany i stale przerażający odcinek leśny zapowiadały ekscytującą rundę. Nad bezpieczeństwem zmagań czuwała karetka i zespół DriveArt, nad głodem zawodników panował food truck, a sprawność maszyn zapewniał mobilny, jednoosobowy oddział Lipków Garage.

IMG_7074IMG_6850IMG_7192Dzień jak zwykle zaczął się od badania kontrolnego, briefingu i jazd zapoznawczych, poprzedzających treningi. Skład powietrza w tej części Lubelszczyzny szybko wzbogacił się o zapach maltretowanych sprzęgieł, przegrzanych klocków i palonych opon. Warto wspomnieć, że z całej stawki tylko trzy mx-piątki przyjechały na lawetach, a i to bardziej z lenistwa niż rzeczywistej potrzeby – tym niemniej postęp technologiczny serii widoczny jest gołym okiem. Co raz więcej samochodów z pełną klatką, kubłami, szelkami i daleko postępującą kuracją odchudzającą. To cieszy, choć każe przypuszczać zaostrzenie wymagań na przyszły sezon – wszak w motorsporcie równa się do najszybszych.

IMG_7340IMG_7131IMG_6955

Popołudnie oznacza w miniChallengowym terminarzu początek rallysprintu.  Tym razem zaczynamy od mocnego PSSSSSSSST – klasa turbo idzie na pierwszy, nomen omen, ogień. Martwić może jedynie niewielka popularność tej grupy, ponieważ poziom sportowy niektórych zawodników jest wybitnie wysoki. I tak pierwsze miejsce to dość spokojne i oczekiwane zwycięstwo Michała Dr. Kokona z czasem trzech najlepszych okrążeń 568,81 sekund, choć okupione stratami w sprzęcie – jak się okazuję built, not bought ma swoje minusy. Na dokładkę najlepszy czas dnia – 188.71 sekund. Drugie miejsce zgarnął Grześ w swoim Mazdaspeedzie z czasem 602.36 sek., a najniższy stopień podium zajął inny Grześ gzy w swojej błękitnej Turbomiacie – jego wynik to 614.13 sek.

IMG_6884IMG_7419Michał z Miata the Drift Story
IMG_7653IMG_7149IMG_7122

W klasie 1600 tym razem zabrakło zwyczajowej walki na setne sekundy. Już od pierwszego okrążenia na prowadzenie wysunął się Kuba Qbatron, notując świetne i bardzo równe czasy. Tylko Ignacy, w swojej pięknej, ale co raz mniej niebieskiej NC, próbował nawiązać jakąś walkę, zaskoczeniem była również słaba forma lidera klasyfikacji, Maćka Kidmana, bez powodzenia eksperymentującego z oponami. I tak najwyższe miejsce podium padło łupem Kuby z czasem 580.45 sekund, przed Ignacym 590.80 sek. i Rafałem Snabb dla którego było to pierwsze podium w sezonie – jego czas to 605.98 sekund.

IMG_6829IMG_6968IMG_7171

Najwięcej emocji, nie pierwszy raz, dostarczyła klasa 2000. Już po pierwszych kółkach okazało się, że czasy poniżej 195 sekund osiąga sześciu kierowców, a pozostali nie są wcale dużo dalej. Układ próby faworyzował oczywiście dwulitrowe NC i tylko zmodyfikowane NA Tomasza tomato oraz NBfl Artura arturo_tiburona były w stanie rywalizować na tym samym poziomie. Zaskoczeniem słaba forma stałego bywalca podium Huberta haryyy’ego oraz wicelidera klasyfikacji Daniela Dżuniora. Zwycięstwo rozstrzygnęło się na ostatnim kółku – Tomasz wykręcił niesamowite 189.67 sekund i z czasem trzech najlepszych okrążeń 575.53 odniósł czwarte (!) zwycięstwo w sezonie. Drugie miejsce ze stratą  0.87 sekund zajął Maciek matpilch, a najniższy stopień podium wywalczył najwyższy z tej trójki Artur, z czasem 584.59 sek.

IMG_7979IMG_7931IMG_7012IMG_7404IMG_7238

Ostatnia runda wyłoniła jednocześnie zwycięzców klasyfikacji generalnych. W klasie turbo, zwycięstwo należało do jeżdżącego najrówniej i najczęściej Kamila Kim Son Sana, przed Michałem Dr. Kokonem i Grzesiem. Klasa 1600 to triumf Maćka Kidmana, przed Kubą Qbatronem i Ignacym. Natomiast klasa 2000 to bezapelacyjne zwycięstwo Tomasza tomato, miejsce drugie zajął Daniel Dżunior, a trzecie Artur arturo_tiburon.

Tym samym trzeci sezon Miata miniChallenge dobiegł końca. Mx-piątkowe ściganie ma się dobrze i, mimo wielu obaw, seria żyje i nic nie wskazuje by miało się to zmienić. Po ekscytujących zmaganiach na torze czas na bodaj równie ciekawe przygotowania, dyskusje i plany z myślą o kolejnym roku. Mimo zamykanych torów, mimo rosnących wymagań i konkurencji większej niż zwykle możemy być pewni, że uczestników nie zabraknie, a amatorskie z założenia ściganie, staje się co raz bardziej profesjonalne. Niech żyje MMC!

IMG_7405

zdjęcia © M1ko, Andrzej Kozłowski, Iwona Zakrzewska

 

1 Komentarz

Wyślij komentarz