Paryskie Targi Motoryzacyjne 2014

9 października 2014

‚Nigdzie nie mogę dostać Bordeaux!’ donosi mój paryski korespondent przysyłając kilka zdjęć z targu we Francji. Pierwszy weekend października to ważny czas dla każdego fana motoryzacji. Paryż zmienia się wtedy ze stolicy spalonych samochodów w stolicę samochodów lśniących z nieco innego powodu. Tłumy ludzi, kilka hal wystawowych, setki pojazdów do pomacania, powąchania i obejrzenia.

Nas najbardziej interesują samochody które niedługo zobaczymy na naszych drogach, w mniejszej lub większej ilości.

Zacznijmy od pojazdu który spotkać w Polsce będzie bardzo trudno. Na pocieszenie, spotkać go w Niemczech czy w Anglii będzie równie trudno, bo to podobno nadal prototyp. Nie oszukujmy się jednak, w czasach McLarena P1, LaFerrari czy 918, Lamborghini Asterion ma wielkie szanse na wejście do produkcji. 5.2 litrowe V10 wspomagane silnikiem elektrycznym, łącznie 910 koni i czas sprintu do setki równy 3 sekundom.  Mniam.

Alfa 4c jest z nami już jakiś czas, jednak wersja Spider to nowość i to mocno wyczekiwana. Silnikowo niczym nie różni się od swojej siostry z dachem, jeździ zapewne podobnie, a można by się zastanowić czy nie jest jeszcze ładniejsza i zgrabniejsza. Mniam po raz drugi.

Nowego Type R japończycy pokazują już od jakiegoś czasu, chyba trochę nieśmiało oswajając nas z tym drapieżnikiem. Na tle Golfa GTI, Leona Cupry czy Audi RS3 to jest dzieciak w fullcapie, butach neonach, ubrany dodatkowo w odblaskową kamizelkę jak przy robotach drogowych. I wiecie co? CHCE TO. Jedna z niewielu Hond która powoduje totalny opad szczeny. Prawdziwa wyścigówka na drogę.

Audi, poza kolejnymi wersjami nowej TeTetki, pokazało odmianę Sportback. Mniejsza o silnik, bo i tak skończy się na 2.0 TDI, to jest odpowiedź na wszystkie Mercedesy CLA, BMW 4 i inne dziwne twory spod znaku DużeCoupe. Jakby mnie kto pytał, wygląda lepiej niż zwykła TT i sto razy lepiej niż CLA, którego istnienie próbuje wyprzeć ze świadomości, tak nawiasem mówiąc. Znając życie, wejdzie toto do produkcji, bo jest nisza i trzeba zapełnić. Jednak znając Audi, nie wejdzie toto do produkcji, bo to by było zbyt logiczne. Lepiej zrobić A3 Limousine Coupe. Które będzie niemal identyczne.

GRRRR jestem złe Audi GRRRR zjem cie

Wielkie zamieszanie również u innych kumpli zza Odry. Mercedes przywiózł do Paryża dwie nowości i to nowości przez duże N i duże O i duże W i resztę już wiecie. Oto przeboskie AMG GT którego jedyną wadą jest głupia nazwa, choć to najwidoczniej rok głupich nazw, zapoczątkowany przez Ferrari LaFerrari. Kichać co tam pod maską, bo nawet 2.0 TDI by mi nie przeszkadzało, a lepszego komplementu w moim świecie nie ma. Piękna linia klasycznych Gran Turismo, sporo agresji, sporo finezji, trochę miękkości. Mniam mniam mniam, o matko i córko, mniam.
Zaraz obok stoi świeżutka C-klasa w wersji AMG, również absolutna nowość. Największe obawy budzi nowy flagowy silnik AMG, 4-litrowe, podwójnie doładowane V8. Zero strachu o prędkość, bo 476 lub 510 koni w wersji S w zupełności wystarczy żeby stracić prawo jazdy. Podobno nie utracono również charakterystycznego bulgotu ośmiocylindrowca. Póki co mniam i czekamy.

A tu jeszcze jedno V8, tym razem japońskie. W nadwoziu coupe i bez turbodoładowania. Lexus RCF. Uwaga uwaga, klaszczemy.

Kilka bardziej przyziemnych premier to Skoda Fabia, już niedługo pod każdym blokiem w kraju, i Opel Corsa, już niedługo pod każdym blokiem w kraju. BMW na złość wszystkim odwiedzającym przywiozło swoje najnowsze dziecko, Serię 2, i nadal zwleka z informacją że jest adoptowane i zero w nim genów rodziny. Z Wysp dotarł najnowszy Dżaaaaaaaag, rywal dla Serii 3, A4 i C-klasy: model XE. Napęd na tył, sporo silników (będzie V6 z F-type!) i masa o 100kg mniejsza niż w BMW. Brawo! Co słychać u Volkswagena? Najwidoczniej nic, bo przykitrali ze sobą jedynie Passata w wersji R-Line i jakieś 2 koncepty.

to nie jest BMW

no nie i już

o, to jest BMW. złe, pomarańczowe coupe i sześć cylindrów

Volvo. Szwedzi zaprezentowali XC90. Kto myślał, że poprzedni model jest z nami już od drugiej wojny światowej, nie jest w dużym błędzie. Tym niemniej, warto było czekać. Futurystyczne kształty, odważne decyzje (tylko silniki dwulitrowe!) i archetyp rodzinnego wielkoluda zdefiniowany na nowo. Będzie hit, nie ma co.

W moim paryskim alfabecie ostatnia jest litera m. Chciałbym powiedzieć, że najlepsze zostawiłem na koniec, ale wcale nie jestem tego pewien. Oto czwarta generacja Mazdy MX-5. I to nie o mechanikę się martwię, bo 1.5 oraz 2.0-litrowe silniki SkyActiv w połączeniu z niską masą na pewno zadowolą wszystkich którzy rozumieją ideę mx-piątki. To wygląd budzi moje wątpliwości. Nie chodzi o to, że nic mi się nie podoba, tylko że jest strasznie niespójna. Miejscami ostro i agresywnie, tylko po to, żeby zaraz obok było miękko i zamaszyście. Dlaczego przód jest tak nisko, a tył tak wysoko? A tylne lampy? Od 25 lat miały ten sam kształt, dlaczego teraz należało to zmieniać? Ehh. Ale wiecie co? Nie mogę się doczekać przejażdżki.

 

To jeszcze nie wszystko. Kłamałem. Jednak będzie trochę o konceptach. Le Peżo rywalizujące z Infinity, Mini jako roadster, całkiem zwyczajny SsangYong i cudowne Maserati Alfieri.

to ci co kiedyś popełnili model 1007..

proszę nie regulować internetoodbiorników, to powyżej to SsangYong

Wszystkie filmy i zdjęcia są dziełem duetu Kuba W. i Kasia Z.
Oklaski dla Kasi Z. i Kuby W.

 

Wyślij komentarz