Ruchy sakkadowe oka i co to oznacza dla kierowców

29 stycznia 2016

Prowadzenie samochodu nie wymaga specjalnych predyspozycji, dzięki czemu każdy może zostać kierowcą. Ot, trochę treningu operowania sprzęgłem, przekładania rąk na kierownicy, poznanie ruchów drążka zmiany biegów i zasad poprawnego ustawienia lusterek. Wydaje mi się, że wielu z nas myli pojęcie prowadzenia samochodu, która to czynność jest stosunkowo łatwa, z byciem uczestnikiem ruchu drogowego, co już takie proste nie jest. Niedawno wpadłem na artykuł autorstwa pilota myśliwców, który swoją wiedzą dzielił się w kontekście uczestniczenia w ruchu drogowym i pułapek związanych z postrzeganiem tej czynności, jako codziennej błahostki, na równi z myciem zębów czy sprawdzaniem maila.

Niniejszy artykuł powstał na bazie tekstu opublikowanego na brytyjskim portalu zrzeszającym cyklistów i został wykorzystany w ten sposób za zgodą autora.
Ponieważ wiadomości tu prezentowane wykraczają poza wiedzę zwykłego inżyniera, mechanizmy i terminy medyczne zostały skonsultowane z okulistą.

Każdy z nas znalazł się kiedyś w takiej sytuacji: na drogach luźno, dojeżdżasz do skrzyżowania, rzut oka w lewo i w prawo, kierunkowskaz, włączasz się do ruchu i szczęśliwy zamierasz, słysząc donośny odgłos klaksonu i nienawistne błyskanie światłami – skąd on się tam do licha wziął, przecież patrzyłeś. Zaczynasz się zastanawiać – czy może jechał  bardzo szybko i rzeczywiście nie było go widać, pewnie pogoda kiepska, czarny lub srebrny samochód przecież bez problemu wtapia się w otoczenie, a może też przed chwilą włączył się do ruchu. A co, jeśli to ty zawiodłeś? Ten samochód tam był od początku, a twoje zmysły po prostu go nie wyłapały? Cóż, zła wiadomość jest taka, że, owszem, dokładnie tak było. Dobra wiadomość brzmi, że można temu przeciwdziałać – właśnie dzięki radom pana pilota Johna Sullivana z RAFu.

eye-211610

Przede wszystkim, musisz zrozumieć jak działa ludzkie oko. Światło odbierane przez ten organ wpada bezpośrednio na siatkówkę gdzie zamieniane jest na impulsy elektryczne, które mózg błyskawicznie konwertuje by otrzymać obraz. Niestety, obszar najostrzejszego widzenia jest bardzo wąski – tylko maleńka część oka, zwana dołkiem środkowym, jest w stanie generować obraz doskonałej jakości. Pozostała część siatkówki odpowiada za widzenie peryferyjne – to obszar o znacznie mniejszej ostrości. Dzięki temu, mózg nie jest bezustannie przeładowany informacjami. Widzenie peryferyjne nie jest takie znowu bezużyteczne – pozwala wykryć ruch, a ponieważ oczy poruszają się błyskawicznie, po chwili to co było tylko zarysem w kącie oka, przedstawia ci się w kolorze i z każdym detalem.

Niestety, ten sprytny system na swoje wady. Jeśli zbliżasz się do skrzyżowania, jest duże prawdopodobieństwo, że kierowca z lewej lub prawej porusza się z podobną prędkością. To z kolei sprawia, że w obrębie twojego widzenia peryferyjnego ten samochód nie zmieni swojego położenia – oko nie zarejestruje ruchu. W gruncie rzeczy, w tym obszarze jesteś ślepy. Oczywiście – trudniej przeoczyć wielką ciężarówkę czy dostawczaka, ale już motocykl lub rowerzysta może być kompletnie niewidoczny. Wniosek jest jeden – żeby cokolwiek widzieć na pewno, musisz ruszać oczami i głową, żeby poszczególne obiekty trafiały w obszar odbierany przez dołek środkowy. Już 20° od tego miejsca zdolność widzenia spada bowiem dziesięciokrotnie.

Teraz najciekawsze. Rozglądając się, ruszając głową, oczy wcale nie przemieszczają się gładko po otoczeniu. Nie robisz przecież zdjęcia ruszając aparatem, żeby fotografia nie były rozmazana i tak samo radzi sobie mózg. Oczy wykonują tak zwane ruchy sakkadowe – skoki z bardzo krótki przerwami. To właśnie w tych króciutkich przerwach światło zamienianie jest w impulsy elektryczne, które po dotarciu do mózgu tworzą obraz. Wszystko co pomiędzy przerwami – w czasie skoków – mózg sobie ‚dorabia’ na podstawie tego co widzi w obszarze peryferyjnym i na podstawie obrazów wygenerowanych w przerwach. To brzmi groźnie, ale część tego co widzisz, jest uproszczeniem tworzonym przez mózg, który chroni się przed przeładowaniem informacjami. Na dowód – krótki test. Podejdź do lustra i patrz na zmianę na swoje oczy, lewe, prawe, lewe, prawe. Nie widzisz żadnego ruchu gałek, prawda? A teraz poproś drugą osobę o to samo, samemu obserwując jej czy jego oczy. Ruch gałek będzie całkiem wyraźny.

Jest jeszcze gorzej. Im szybciej ruszasz głową i oczami, tym dłuższe sakkady wykonują twoje gałki i tym krótsze przerwy na generowanie obrazu. W istocie – tym większa szansa, że samochód ‚zgubi’ się w czasie skoku i stanie się dla ciebie zupełnie niewidoczny. Zmniejszasz również szanse, że pojazd zostanie wyłapany przez widzenie peryferyjne.

A i to nie wszystko. Badania dowiodły, że ‚rzucając okiem’ podświadomie omijamy obszary przy krawędziach, skupiając się na środkowej części sceny, czy – w naszym przypadku – szyby. Nie dość więc, że słupki A i B fizycznie ograniczają ci pole widzenia, to jeszcze twoje oko mimowolnie nie uwzględnia ich okolic,w praktyce znacznie zwiększając martwe pola.

DSCN0776

Jedziesz więc sobie spokojnie i dojeżdżasz do skrzyżowania. Samochód na głównej jedzie z podobną prędkością, niewykluczone też, że w twoim polu widzenia znajduję się w okolicach słupka drzwiowego. Nie wyłapie go widzenie peryferyjne, nie zarejestrujesz go podczas ruchów sakkadowych oka w trakcie rutynowego rozglądania. A ponieważ droga była właściwie pusta, taki też obraz stworzył sobie twój mózg, na podstawie różnorakich założeń. To co dzieje się później, zwykle trafia do jednej z comiesięcznych kompilacji wypadków.

Na szczęście można temu zapobiec.

Przede wszystkim – zawsze zwalniaj dojeżdżając do skrzyżowań, nawet jeśli droga wydaje się zupełnie pusta. Różnica prędkości spowoduje, że inne pojazdy zaczną być widoczne w obszarze widzenia peryferyjnego. Zwalniając dajesz też sobie więcej czasu na rozglądanie. Raz w lewo, raz w prawo, skupiając się na co najmniej trzech różnych punktach – bliskim, pośrednim i dalekim. Wystarczy poćwiczyć, by nadal wykonywać te czynności wystarczająco szybko, a tym samym niwelując wrodzone ułomności zmysłu wzroku. Co więcej, najlepiej wykonuj to dwukrotnie. Jest to zwłaszcza efektywne jeśli równocześnie zwalniasz – wtedy samochód na głównej drodze zmieni swoje położenie w twoim polu widzenia i będzie znacznie łatwiej go wychwycić. Kolejnym ważnym punktem jest aktywność – nie jesteś przykręcony do fotela – jeśli trzeba, pochyl się do przodu, zajrzyj ‚za’ słupki, zredukuj martwe pole.

IMG_0598

Wiesz już, że wzrok bywa zawodny – co powiesz na wykorzystanie innych zmysłów? Węch ci się nie przyda (nie dotyczy Volkswagenów), smak tym bardziej. Słuch, słuch jest twoim największym sprzymierzeńcem. Oczywiście o ile nie słuchasz właśnie radia wykorzystując cały potencjał systemu audio albo, co gorsza, słuchasz mp3 na słuchawkach, jak to mają w zwyczaju kurierzy.

Co najbardziej rzucało ci się w oczy przez ostatnie dwa miesiące? Tak, widziałeś setki choinek, błyszczących kolorowymi i pulsującymi światełkami oraz refleksami z wypolerowanych bombek. Nie oznacza to, że świąteczne ozdoby na masce ochronią cię przed szarżującym tirem, ale porządne światła to podstawa. Nie, ledy z allegro to nie są porządne światła. Widzisz i jesteś widziany, tak niewiele, a spora część użytkowników dróg rezygnuje z tego przywileju na rzecz niezauważalnej oszczędności.

Wszystkie powyższe zasady na nic się nie przydadzą, jeśli szyby będą cmentarzyskiem dla setek insektów, dodatkowo przyprószonym kurzem albo wzorkami zacieków. Nie bez powodu wszystkie samoloty mają krystalicznie czyste szybki.

Właściwie to nie, wszystkie powyższe zasady i nawet czyste szyby na nic się nie przydadzą, jeśli zamiast na drogę patrzysz na telefon. Nie tylko skupiasz swoją uwagę na czymś zupełnie nie związanym z prowadzeniem samochodu, ale jeszcze oczy przyzwyczajają się do obiektu w odległości pół metra – nawet jeśli szybko podniesiesz głowę i spojrzysz na drogę, wszystko w oddali będzie nieostre.

SONY DSC

Jeśli natomiast zdarza ci się porzucać cztery kółka na rzecz motocykla lub roweru, pamiętaj, że jesteś szczególnie narażony na bycie ‚pominiętym’. Wąskie obiekty bardzo łatwo gubią się w sakkadzie, dlatego podstawą są jaskrawe kurtki lub kamizelki i dobre oświetlenie. Mrugające lampki z przodu i tyłu są w przypadku rowerzystów najbardziej efektywne. W ich przypadku istnieje jeszcze jedna metoda – dzięki mniejszej prędkości, masz czas by obserwować głowę kierowcy – jeśli zostałeś zauważony, w naturalny sposób ściągniesz jego uwagę i będziesz obserwowany do momentu przejechania skrzyżowania. Jeśli widzisz, że kierowca rozglądając się ‚przeskoczył’ po tobie, musisz założyć, że trafiłeś w moment sakkady i stałeś się niewidoczny.

eyes-586849

Mam nadzieję, że ten artykuł pozwolił wam zrozumieć, że oko to wspaniały organ, jednak jego działanie ma szereg ograniczeń, z którymi my, jako kierowcy, musimy sobie zdawać sprawę. Kwestią najistotniejszą jest jednak to jak sobie z nimi radzić, a dzięki doświadczeniu i wiedzy pilotów myśliwców, możemy te techniki przenieść na krajowe drogi. Zwykle pozdrawiamy się słowami ‚szerokiej drogi’, jednak tym razem może warto dodać ‚sprawnego oka, dobrego oświetlenia i czystych szyb’?

Zdjęcia © Pixabay, PodCiąg

Przypominam o możliwości subskrybowania Podwójnej Ciągłej, wystarczy podać maila w menu po lewej.

Przeczytaj również:
1. O najnowszym Volvo XC90 czyli powrocie Szwedów do wielkiej formy
2. O czwartej generacji Mx-5, czyli nowoczesnym powrocie do korzeni

Albo obejrzyj:
1. Film podsumowujący 2015 rok
2. Jak przyspiesza niesamowite Audi RS3

 

5 Komentarzy

  1. Bardzo interesujący artykuł. Czytałem kiedyś właśnie o tym zjawisku, że oko działa wybiórczo. Trzeba to mieć na uwadze.

     
  2. Artykul wskazal chyba przyczyne MOJEGO wypadku 2 DNI TEMU pod Monachium.!!? Rano ,wypoczęty/godz 9.00/ dojedzalem pod slonce do ulicy glownej i chciałem się wlaczyc do ruchu. Na wprost było slonce dość nisko, ponieważ wlaczenie było na lukiem,dokonalem sprawdzenia: w lusterko nic nie widziałem ponieważ lusterko na luku nie obejmowalo pasa drogi na który miałem zamiar się właczyc,. W tym momencie przeleciał osobowy samochod z predkoscia 100km po pasie ,w który miałem zamiar się wlaczac,,Ok, Zatem stojąc pod katem 45 stopni do drogi docelowej dokonałem sprawadzenia poprzez obrot głowy w lewo. Nic nie widzac samochodem audi Q5 rozpoczalem wjazd na pas drogi glownej.Po 2 sek wielki tir zanalaz się na mojej wysokości lamiac lusterko, i przod samochodu/samochod do kasacji/. Nam dzięki Bogu nic sie nie stało…PRZYCZYNY MOGLY BYC 2.; jedna ze byłem w polu ograniczonego widzenia gdy sprawdzałem poprzez obrot glową gdyż tylny slupek mogl ograniczyć widzenie. , ale przecież dojedzałem do drogi glownej pod katem prostym i tez nie widziałem ani pierwszego osobowego, ani 50- 100m dalej Tira ,który jechal zg. z dopuszczalną predkoscią ok 100km /g.
    Gdyby manewr wjazdu byL rozpoczęty tylko ułamek sek wcześniej to samochod caly bylby na pasie i …. Majac duzy psychiczny uraz od 2 dni zastanailem się czy moje oczy sa ślepe/działają z opóźnieniem/ czy mój komputer tj umysl już zle pracuje.??chce poddac sie tez badaniu powtorenemu wzroku i innym badaniom jak dla kierowcow zawodowych,chociaz nim nie jestem.-a to z uwagi iż mam 66lat. Artykul dal mi wskazowke jak moglo dojść do niewidzenia tak potężnego Tira ! Dziekuje za artykuł . i pozdrawiam /

     
  3. Ten „ałtor” to niezły palant. Niech sobie poczyta co to jest włączanie się do ruchu oraz kto to jest uczestnik ruchu.

    Ten palant sądzi, że prowadzenie samochodu polega na kierowaniu i zmienianiu biegów.

    A ten dziadek Jan, powinien zająć się pszczelarstwem zamiast prowadzić samochód.

     

Wyślij komentarz